Munchkinowy As Wywiadu vs Andrew Hackard

Cześć, Czytelnicy! Głęboko wierzę, że są wśród Was jednostki tak zamunchkinowane, że czytają instrukcje od deski do deski. Wnikliwe oko wypatrzy tam nazwisko Andrewa Hackarda. A obok niego stanowisko – Munchkin Czar. Co to znaczy? Czy to tłumaczenie? Skąd się wzięło?

Munchkinowy As Wywiadu dotarł do rozmowy z Hackardem na blogu Puzzlenation. Oto ta jej część, która z pewnością najbardziej zainteresuje fanów Munchkina!

Każdy marzy o wspaniałej nazwie stanowiska. O czymś, co będzie robić wrażenie na wizytówce. Ty jesteś Carem Munchkina. Możesz powiedzieć, z czym to jest związane? No i dlaczego “Car”, a nie “Kowboj”, “Władca” albo “Wszechmocny i Wszechpotężny Byt i Wielki Ser”?

To dziwne, kiedy zorientujesz się, że spośród 7 miliardów ludzi na świecie, jesteś jedynym z taką nazwą stanowiska. (Jeśli to nieprawda, nie mówcie mi, proszę.) Zaowocowało to kilkoma interesującymi rozmowami, kiedy podawałem komuś swoją wizytówkę.

Kiedy Steve i Phil ponownie zatrudnili mnie w 2009 roku, pierwszym pomysłem Steve’a na nazwę mojego stanowiska był “dyrektor do spraw marki” – właściwie mam nawet parę wizytówek z tą nazwą, które daję ludziom noszącym zawsze krawaty i sportowe płaszcze. Jednak Steve szybko zorientował się, że nie ma pojęcia, co powinien robić dyrektor do spraw marki. Wiedział za to, czego chciał ode mnie – bym doglądał wszystkich doczesnych spraw związanych z linią Munchkina, dzięki czemu Steve zyskałby wolny czas na tworzenie kolejnych gier, zamiast śledzić dane dotyczące sprzedaży i planować dodruki. Z jakiegoś powodu “Car” był tytułem, który przyszedł nam do głowy. Jego zaletą jest bycie jednocześnie imponującym i niejasnym!

Przez ostatnie pięć lat (!!!) moja praca nieustannie ewoluowała i teraz samemu zajmuję się częścią prac projektowych nad Munchkinem… wystarczająco dużo, byśmy zaczęli rozmawiać o zatrudnieniu mnie jako dyrektora do spraw marki, bym śledził sprzedaż i zakopywał się w arkuszach kalkulacyjnych!

Jak decydujecie, jaki będzie temat kolejnej wersji Munchkina albo dodatku? Są jakieś karty albo dodatki, które naprawdę przekonały Was do danego pomysłu? Jest jakaś karcianka albo planszówka, którą lubicie tak bardzo, że chcecie ją zobaczyć ją w świecie Munchkina?

Odkąd zacząłem pracę, wydaliśmy sześć nowych podstawek do Munchkina i każda z nich była inna. Munchkin Zombie pojawił się, ponieważ rozważaliśmy, czego jeszcze nie zrobiliśmy i nagle wszyscy wykrzyknęliśmy “ZOMBIE!!!”

Munchkin Apokalipsa powstał, by upamiętnić histerię z 2012 roku. Munchkin Legendy to wersja, którą sugerowało wielu naszych fanów, a do tego świetnie sprawdziła się jako nowa wersja ze świata fantasy, kiedy takiej potrzebowaliśmy. Gry wydane na licencji (Axe Cop, Conan, Pathfinder) pojawiły się, ponieważ nagle okazało się, że mamy możliwość je wydać. Każda z nich była wyzwaniem – każda z innego powodu.

Na ten moment wydaje mi się, że najwięcej zabawy dała mi praca przy Munchkinie Apokalipsie, ponieważ mechanika Pieczęci była czymś zupełnie nowym i przygotowanie jej stanowiło wyzwanie. Pierwsza wersja, którą przygotowaliśmy, była zbyt trudna – testerzy zgodnie powtarzali, że czują, jakby walczyli z grą, a nie z potworami czy innymi graczami.

Po kilku przygnębiających grach testowych zrobiliśmy krok w tył i całkowicie zmieniliśmy zestaw, a ostatecznie stworzyliśmy grę, z której jestem szalenie dumny. Nie mogę nie wspomnieć o Johnie Kovalicu i jego genialnych pracach do Apokalipsy i wszystkich innych wersji (spójrzcie tylko na okładkę Pathfindera!)

Gdybyś miał dać czytelnikom, pisarzom, twórcom i fanom gier jedną radę, co by to było?

Wil Wheaton mówił by być adwokatem dla tego, co kochasz, a nie oskarżycielem dla tego, czego nienawidzisz. Planszówki to wielki rynek, który wciąż się rozrasta, a życie jest zbyt krótkie, by kłócić się o gusta.

Cieszcie się, grając w to, co lubicie, chwalcie, kiedy ktoś zapyta Was, w co gracie i próbujcie nowych tytułów, kiedy macie na to szansę, bo nigdy nie wiecie, kiedy odkryjecie swoją nową ulubioną grę lub kiedy pokażecie komuś JEGO nową ulubioną grę!

Dla wszystkich, którzy chcieliby tworzyć gry, najlepszą radą jest: grajcie! Grajcie w DUŻO gier. Wynotowujcie zasady, które Wam się podobają i te, które się nie podobają. Zastanawiajcie się naprawdę dobrze, dlaczego te zasady wyglądają tak, jak wyglądają. (Nie bądźcie zdziwieni, jeżeli odpowiedź zabrzmi “Mnie wydawało się to dobrym pomysłem”. Munchkin też tak powstał!) Jeżeli nigdy nie uczyliście się pisać technicznie, rozważcie zapisanie się na kurs, ponieważ pisanie instrukcji JEST pisaniem technicznym. Jeżeli namieszacie graczom w głowach, nie zagrają w Waszą grę.

Odwiedzajcie konwenty, jeżeli możecie sobie na to pozwolić. Nie ma lepszej okazji do pokazania prototypu swojej gry ludziom chętnym, by zobaczyć kolejną świetną rzecz. Dostaniecie szansę, by spotkać się i porozmawiać z ulubionymi twórcami gier, jeżeli będziecie mili i schludni, a do tego zaoferujecie się postawić pierwszą kolejkę.

(Poważnie. Przemysł planszówkowy jest dużo bardziej otwarty niż wiele innych – wszyscy zaczynaliśmy jako gracze, a lista awansów z fana do profesjonalisty rozrasta się już od 50 lat.)

Ostatecznie o to w tym wszystkim chodzi – by miło spędzić czas z przyjaciółmi. Trzymajcie się tego, a zrobicie wielki krok naprzód!

Pozostałe posty