Fascynujący Świat Munchkina XXVI – Mity Znane i Nieznane III

fsm-na-blog

Witam Was, moi drodzy, w kolejną środę. Słyszałem, że po jednorazowym tekście Barniego, niektórzy za mną zatęsknili i jęk ich zawodu odbił się echem w samych podwalinach świata. 😉 Powróciłem więc w glorii i chwale, by dalej rozprawiać z Wami o mitach wszelakich. Dziś bierzemy się za, zyskującą ostatnimi czasy (chyba głównie za sprawą serialu Wikingowie) ogromną popularność, mitologię nordycką.

Zapewne wszyscy wiedzą, że wikingowie byli ludźmi niezwykle bitnymi i słynącymi z odwagi. Po części wzięło się to z przekonania, że wojownik, który poległ w walce, był zabierany przez Walkirie (córy Odyna – najważniejszego boga mitologii) prościutko do Walhalli.  

CIEKAWOSTKA: Nawet osoby, które nie miały wcześniej nic wspólnego z wierzeniami wikingów, ale lubią klasyczne kino, na pewno znają ten utwór, skomponowany przez R. Wagnera, a unieśmiertelniony przez F. F. Coppolę w filmie Czas Apokalipsy: https://www.youtube.com/watch?v=TqtehtSB0LI. Pochodzi z Pierścienia Nibelunga i nosi tytuł Lot Walkirii.  

A wspomniani wcześniej polegli bohaterowie zwani byli Einherjarami. Ćwiczyli walkę przez całe dnie i pili całe noce, przygotowując się do ostatecznego starcia z siłami chcącymi zniszczyć bogów. A o tych siłach, które chcą zniszczyć świat i bogów, jeszcze sobie powiemy.

Ale za chwilę. 😉

Na razie zajmiemy się pewną niepozorną rośliną. Pewnie niektórych z Was dziwi obecność na kartach do Munchkina Gałązki Jemioły. O co chodzi z tym roślinnym półpasożytem? Już wyjaśniam.

Był sobie powszechnie lubiany bóg, symbol piękna i mądrości. Miał na imię Baldur. Pewnego dnia zaczęły nękać go sny o śmierci. Jego matka – Frigg – kazała przysiąc wszystkim stworzeniom, że nie uczynią mu krzywdy. Tak też się stało. Wszyskie rzeczy, istoty żywe, zwierzęta i rośliny obiecały, że nie skrzywdzą Baldura. Wszystkie oprócz jemioły. W ten sposób Baldur stał się niemal niezniszczalny. Na ucztach bogowie bawili się, ciskając w Baldura różnymi przedmiotami i cieszyli się z tego, że wychodził z tych starć bez szwanku.

(Tak, wiem, nieco dziwna rozrywka. Dobrze, że wikingowie nie praktykowali podobnej, np. na weselach)

Wszystko byłoby super, gdyby nie znalazł się pewien śmieszek, można by nawet powiedzieć, że “troll” (wrzucone w cudzysłów, bo takie normalne trolle też w mitologii nordyckiej były). Loki, bo to o nim mowa, podarował ślepemu bratu Baldura strzałę wykonaną z jemioły. Ten, kontynuując imprezową tradycję, cisnął nią prosto w brata. No i w ten sposób Baldurowi się kipło. Stąd też ta jemioła na karcie. Bogowie nie docenili żartu Lokiego. Zainteresowanych, jak się to dla niego skończyło, odsyłam do tekstu źródłowego. Wszelkie podania znajdziecie bez trudu w Internecie.

CIEKAWOSTKA: To właśnie od imienia tego boga wzięło się miasto znane jako Wrota Baldura, no i przy okazji tytuł klasycznej już gry cRPG Baldur’s Gate.

Wszyscy pewnie słyszeli o ragnarök – zmierzchu bogów. To właśnie ta ostateczna bitwa, na którą to Odyn zbierał martwych wojowników do siebie. Jednym z ważniejszych momentów ostatniej wojny jest walka z Fenrirem – ogromnym wilkiem (synem Lokiego). Była to bestia całkiem sporych rozmiarów, bo gdy ziewał to szczęką dotykał nieba, a żuchwą ziemi. Oswobodził się z łańcuchów, które go pętały i pożarł Odyna. Zginął z ręki jego syna – Widara.

Kolejnym niezwykle ważnym pojedynkiem w mitologii ludów północy, była walka Thora – boga gromów z wężem Midgardu – Jormungandem. Midgard był to świat zamieszkany przez ludzi, czyli jakby nie patrzeć, nasza Ziemia. Jormungand (kolejne dziecko Lokiego. Trzeba przyznać, że musiał mieć interesujący zestaw genów.) został przez Thora wrzucony w ocean otaczający Midgard. Tam urósł na tyle, że oplótł cały świat i mógł ugryźć własny ogon. Gdy nadejdzie czas końca, ten potężny gad ma wyłonić się z wody i swym jadem pokryć całą ziemię i niebo. Walczyć z nim będzie właśnie Thor, który go pokona, lecz umrze od trucizny.

Na zakończenie będzie pewien przytulaśny i futrzasty element. O dziwo, nie ma nic wspólnego z walką, dziwnymi dziećmi czy końcem świata. Jakoś średnio pasuje do reszty mitologii nordyckiej. Mowa o Ratatosk. Była to wiewiórka biegająca po Yggdrasilu, wymieniająca plotki i informacje.

Tym pozytywnym akcentem kończymy wypad na mroźną północ Europy. U nas co prawda w drugiej połowie listopada pogoda odpuściła, ale niestety (jestem raczej ciepłolubny) przeczuwam, że zima i śnieg nam jeszcze pokażą. Trzymajcie się więc ciepło i do przeczytania w kolejną środę, gdy to powrócimy do Bólu Tłumaczeń, a potem sprawdzimy, co dokładnie siedzi z mitu arturiańskiego w Munchkinie. Do przeczytania!

Pozostałe posty