Fascynujący Świat Munchkina VIII: Pirackie życie, cz. I

Witam Was, moi drodzy, w kolejną sobotę. Wakacje mają się już ku końcowi, zakładam więc, że większość z Was zdążyła gdzieś wyjechać, pozwiedzać dalekie kraje i wygrzać się na piaszczystej plaży.

A był ktoś może na Karaibach? Widział ktoś piratów? Co prawda dziś występują częściej u wybrzeży Somalii, ale był czas, że zagęszczenie piratów na metr kwadratowy na Karaibach było większe niż geeków na Pyrkonie.

Trzeba przyznać, że jest w piratach coś fascynującego. Wizja niemal bezgranicznej wolności, odrzucenie ograniczeń narzucanych przez władzę i prawo. Któż czasem nie marzył, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? A gdybyśmy, zamiast tego, mieli do dyspozycji żaglowiec i bezkresny błękit oceanu? Piękna wizja, czyż nie? Dalekie rejsy, zapach morskiej bryzy oraz smak rumu. Jak nic, wymarzone wakacje. Ale skąd na to wszystko wziąć pieniądze? No cóż, znalazła się taka grupa ludzi, która znalazła rozwiązanie tego problemu.

Dziś sobie nieco opowiemy o „złotym wieku piractwa”, przybliżymy sylwetki najsłynniejszych przedstawicieli tego (niekoniecznie) szlachetnego zawodu oraz uświadomimy, dlaczego rzeczywistość nie wyglądała tak pięknie i poetycko jak przygody niejakiego Jacka Sparrowa.

Zanim opowiem Wam, moi drodzy, o najważniejszym okresie piractwa (czyli XVII w. na Karaibach), musicie wiedzieć, że piractwo istnieje od chwili, gdy ludzie zaczęli poruszać się statkami. Co sprawia, że jest, prawdopodobnie, drugim najstarszym zawodem świata ( ͡° ͜ʖ ͡°)

CIEKAWOSTKA: W I w. p.n.e. przez piratów dla okupu został porwany Juliusz Cezar (himself). Prawdopodobnie nie byli oni świadomi, kogo pojmali, Cezar nie był wtedy jeszcze władcą Rzymu. Miał zaledwie 25 lat. Po opłaceniu okupu, w wysokości 20 talentów (talent to nieco ponad 26 kg) srebra, został zwolniony. Co ciekawe, Cezar uważał, że to za mało i żądał, by piraci podnieśli cenę do 50 talentów. Gdy tylko trafił do swoich, zebrał flotę i rozbił grasujących na Morzu Egejskim bandytów, nie oszczędzając nikogo.

Nie będę się tutaj skupiał na szczegółowych przyczynach historycznych, ekonomicznych i społecznych, dlaczego akurat piractwo szerzyło się najbardziej na Karaibach, znanych wtedy jako Indie Zachodnie. Wszystko wiązało się z gwałtownym wzrostem znaczenia tamtego rejonu ze względu na intensywną kolonizację archipelagu oraz szybko rozwijający się handel dalekomorski. A wiadomo, że tam gdzie jest intensywny przepływ towarów i złota, tam prędzej czy później pojawią się ludzie, którzy te dobra będą chcieli nielegalnie zagarnąć. A skoro towary transportowano wtedy żaglowcami, logicznym więc było, że i przestępcy będą statkami podróżować.

Skoro już wiemy gdzie, dlaczego i kiedy, to może w końcu byśmy dowiedzieli się coś więcej o tym, kto?

Powiedzmy sobie najpierw o mianach, które piratom się, często błędnie, przypisuje. Nadszedł więc czas na kilka definicji, pominę tu oczywiście współcześnie i powszechnie występujących piratów drogowych czy komputerowych:

  • Pirat – zawodowy przestępca będący załogantem statku, pływającego pod banderą piracką, której w dalszej części poświęcę kilka słów, napadający na inne statki i czerpiący z tego zysk;
  • Korsarz – żeglarz posiadający list kaperski (rodzaj listu żelaznego, który sprawiał, że jego posiadacz w portach zaprzyjaźnionych bądź należących do wystawcy takowego listu, najczęściej króla, traktowany był jak zwykły marynarz, a nie jak pirat. Mógł tam np. sprzedać zrabowane towary albo dokonać napraw jednostki) i walczący z wrogami swego mocodawcy. Utrzymywał się ze zrabowanych łupów (albo ich części). Musiał jednak sam zadbać o zaopatrzenie własnej jednostki w ludzi, zapasy oraz sprzęt. Termin ten jest pokrewny z terminem kaper, acz kaprami nazywano korsarzy grasujących na morzach europejskich;
  • Bukanier – tak określano korsarzy wynajmowanych głównie przez Anglię i Francję do walki z Hiszpanią. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa oznaczającego ruszt, gdyż często widywano przedstawicieli tej grupy spożywających posiłki z grilla;
  • Flibustier – kolejny szczególny termin na korsarza. Tym mianem określano ludzi walczących z Hiszpanią, dla których bazą wypadową było Haiti. Tworzyli oni dobrze zorganizowaną grupę z czymś na kształt samorządności.

CIEKAWOSTKA: Obecnie termin flibustier używany jest w języku angielskim na osobę wykorzystującą procedury i kruczki prawne w celu tamowania obrad w parlamencie.

Ponieważ celem tego tekstu nie jest hiperpoprawność, będę używał wyżej przedstawionych terminów zamiennie. Proszę jedynie byście pamiętali, że pirat i korsarz to nie to samo. 🙂

Wspomniałem przed chwilą o pirackiej banderze. Nazywała się jolly roger, co pochodzi od francuskiego określenia oznaczającego „ładny czerwony”, gdyż pierwsza jej wersja była nie czarna, a właśnie krwistoczerwona. Miało to oznaczać, że piraci zabiją całą załogę, jeśli ta będzie stawiać opór. Tradycyjnie przedstawiana jest jako czaszka nad skrzyżowanymi piszczelami. W rzeczywistości jednak, każdy kapitan przyjmował własny wzór. Choć trzeba przyznać, że motyw czaszki (symbolizującej śmierć) był wśród pirackich hersztów niezwykle popularny. Ten najbardziej znany dziś wzór należał do Edwarda Englanda.

Nie było oczywiście tak, że statki pirackie przez cały czas pływały z wciągniętą wysoko na maszt czarną flagą. Tacy głupi to oni nie byli. Piraci pływali pod fałszywymi banderami narodowymi np. hiszpańską czy holenderską, a dopiero w ostatniej chwili przed atakiem wznosili piracką banderę.

Wiemy już gdzie i kiedy. Wiemy też kto, przynajmniej ogólnie. Wiemy także jaki był ich znak rozpoznawczy. Na jeden dzień chyba wystarczy tych rewelacji. W przyszłym tygodniu nieco o pirackich przesądach, diecie oraz o najsłynniejszych przedstawicielach tego zawodu.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

Pozostałe posty