Fascynujący Świat Munchkina VII: Wstęp do świata Pathfindera

Witam Was gorąco, moi drodzy, w kolejną sobotę. Za oknem powyżej 30 stopni, przynajmniej w chwili, gdy piszę te słowa, ale zakładam, że do weekendu aura drastycznie się nie zmieni. W duchu ślę najlepsze życzenia człowiekowi, który wymyślił klimatyzację. Ze słuchawek, niczym modlitwa, płynie Make It Rain w wykonaniu Eda Sheerana. Ale, ale, nawet na dobre nie zacząłem, a już odbiegam od tematu.

W zeszłej notce obiecywałem przybliżenie Wam Golarionu, czyli świata, w którym dzieje się zdecydowana większość (o ile nawet nie wszystkie) oficjalnych kampanii do systemu Pathfinder. Zanim jednak do tego przejdę, najpierw kilka podstawowych informacji.

Jeśli czytacie regularnie tego bloga, do czego, swoją drogą, serdecznie zachęcam, wiecie, że powstanie gier RPG to zasługa pana o nazwisku Gary Gygax, jeśli ominęliście tę notkę, znajdziecie ją tutaj. To on stworzył Dungeons & Dragons i zapoczątkował fenomen wieczornych spotkań, pokonywania wyimaginowanych potworów oraz ratowania fantastycznych światów.

W pierwszej dekadzie XXI w., podczas tworzenia 4. edycji Lochów i Smoków, coś w ekipie wydawnictwa Wizards of the Coast zazgrzytało i część ludzi nie będąca zadowolona z kierunku, jaki został obrany w projekcie, odeszła i rozpoczęła prace nad własnym systemem. Ocenę czy 4. edycja Dungeons & Dragons była udana, czy też nie, pozostawię znawcom, ja sam z nią akurat nie miałem styczności.

Pathfinder, bo właśnie tak nazwano nowy system, szybko zdobył uznanie fanów i został ochrzczony duchowym następcą edycji 3.5. Czasem, żartobliwie, nazywano go Dungeons & Dragons 3.75. Niewątpliwie na plus dla nowego systemu podziałał także fakt, że był on kompatybilny ze starszymi edycjami Lochów i Smoków – 3.0 i 3.5.

Trzeba oddać ekipie z Paizo, że pracuje bardzo intensywnie. Od 2008 roku wydali dziesiątki podręczników wprowadzających nowe grywalne rasy, klasy, czary, atuty i wszystko, co graczowi jest potrzebne do szczęścia, kilkanaście pełnowymiarowych kampanii, za pomocą których zwiedzimy niemal cały świat oraz ogrom mini-dodatków w formacie krótkich (dwadzieścia kilka do trzydziestu kilku stron) broszurek. Podręcznik podstawowy robi ogromne wrażenie, ma niemal 600 stron, co czyni go najobszerniejszą “podstawką” w historii rynku w ogóle.

Ale dość o tym! Przejdźmy wreszcie do meritum.

Astronomicznie Golarion jest trzecią planetą krążącą, gdzieś w odległym zakątku kosmosu, wokół żółtego słońca, które obiega jeszcze kilka innych planet, w tym jedna – Akiton, czwarta od słońca, czerwona. 😉 Golarion ma jednego naturalnego satelitę – pokryty licznymi kraterami srebrzysty księżyc. Od razu każdy zauważy szereg podobieństw do naszego, rodzimego układu gwiezdnego, co według mnie jest dobrą rzeczą. Twórcy nie wciskali rozwiązań, których jedynym celem była oryginalność na siłę. Zamiast tego skupili się na kreacji solidnego, bogatego oraz niezwykle różnorodnego pod każdym względem świata.

CIEKAWOSTKA: Przez mieszkańców innych planet (tak, na innych planetach mieszkają rozumne rasy), Golarion nazywany jest “Klatką”. Powodem tego jest fakt, że w czeluściach planety uwięziony został przed eonami szalony bóg Rovagug, którego nadrzędnym celem jest zniszczenie wszelkiego życia. To on odpowiada za trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów.

Na Golarionie znajdziemy bezkresne morza, wysokie góry, gęste lasy, ogromne miasta, starożytne ruiny oraz mroczne lochy. Jednym słowem wszystko, czego potrzeba do przeżycia niesamowitych i niezapomnianych przygód.

Bodaj najważniejszym wydarzeniem w historii świata było uderzenie Gwiezdnego Kamienia. Gigantyczny meteoryt wbił się w planetę, a krater po jego uderzeniu dziś tworzy Morze Wewnętrzne. Spowodowało to zagładę potężnego imperium Thassilonu, to właśnie eksploracja ruin i innych pozostałości po tym państwie jest częstą kanwą przygód bohaterów graczy.

Oczywiście, jak to w takich sytuacjach bywa, pojawił się pewien człowiek. Nazywał się Aroden i dźwignął kamień z dna morza, w wyniku tego stał się bogiem. Tak jak w większości światów fantasy bywa i tu istnieje politeizm, a każdy z bogów patronuje jakiejś, raczej wąskiej, dziedzinie. Założył on miasto Absalom i umieścił Kamień w jego centrum. Ten moment stał się punktem odniesienia dla rachuby lat (jak nasza era i czasy przed naszą erą).

Kamień obecnie spoczywa pod katedrą w centrum miasta. Istnieje możliwość dostąpienia zaszczytu dotknięcia Kamienia i zyskania boskiej mocy. Do tej pory Test Kamienia (gdyż tak właśnie nazywa się próba, podczas której trzeba uporać się z niezwykle trudnymi wyzwaniami) udało się ukończyć trzem śmiertelnikom. Byli to: Norgorber, który stał się bogiem chciwości, sekretów, trucizn i morderstwa, pani Iomedae patronująca sprawiedliwości, męstwu i honorowi oraz najciekawszy przedstawiciel tego wąskiego grona, czyli Cayden Cailean, który zanim przystąpił do Testu był ceniącym sobie swobodę oraz dobrą zabawę (wino, kobiety i śpiew) najemnikiem. Nigdy nie chciał otrzymać takiego awansu społecznego, a do Testu podszedł w efekcie pijackiego zakładu. Nikt nie wie, co spotkało Caydena wewnątrz podziemi katedry, on sam również tego nie pamięta, zapewne był to efekt stanu, w jakim podchodził do Testu. Tak czy owak, wtedy właśnie Golarion wzbogacił się o kolejnego boga, patronującemu, zgodnie z tym, co Cayden osobiście uznawał za najważniejsze w życiu, czyli wolności, piwu i odwadze, w tym bardziej brawurowym ujęciu niż typowe rycerskie męstwo.

Choć na Golarionie żyje mnóstwo ras, znanych z klasycznego fantasy, jest on raczej antropocentryczny. Większość jego mieszkańców to ludzie i choć widok elfa czy niziołka nie należy do rzadkości, nie ma też powszechnie występującego rasizmu jak na przykład w świecie Wiedźmina, to jednak dominacja ludzi w tym świecie jest widoczna.

Najgęściej zaludnionym kontynentem, tym samym będącym miejscem największej liczby przygód, jest Avistan. Znajdziemy tam szereg niezwykle interesujących państw oraz miast. Do najciekawszych należą:

  • Wspomniany wcześniej Absalom – miasto w centrum świata i największa metropolia na Golarionie.

  • Rządzony twardą ręką tyrana wspieranego, dosłownie, piekłem biurokracji – Cheliax, którego to możnowładca w trakcie wojny domowej podpisał cyrograf. Od tamtej pory patronem państwa jest Asmodeusz – najpotężniejszy z władców Piekła.

  • Ziemie Królów Linnormów, czyli miejsce, gdzie każdy miłośnik wikingów będzie się czuł jak w domu.

  • Numeria, czyli surowa kraina zamieszkiwana przez dzikich barbarzyńców stale walczących z atakami strzelających laserami robotów (nie, nie żartuję).

  • Połączone wspólną kulturą miasta-państwa leżą w regionie zwanym Varisią. To właśnie tam leży miasteczko Sandpoint, w okolicach którego, podobno, czasem widuje się mitycznego Diabła z Sandpoint zrodzonego, jak głosi legenda, z kobiety przeklętej przez Lamasztu. Mówi się, że jest on odpowiedzialny za porywanie dzieci zostawionych przy otwartym oknie. Nigdy go nie złapano, choć poszukiwania cały czas trwają. 😉

Co do samych przygód rozgrywanych w Golarionie, Pathfinder oferuje w zasadzie nieograniczone spektrum możliwości.

  • Ratowanie fantastycznej wersji feudalnej Japonii przed rządami demonów, jest. 🙂

  • Żeglowanie po morzach na pirackim statku, jest. 😉

  • Odkrywanie tajemnic faraonów i eksplorowanie piramid, jest. 😉

  • Bronienie miast przed inwazją orków, jest. 🙂

A to jedynie kilka spośród wielu przykładów.

Oczywiście, państw, miast i wartych wspomnienia miejsc jest znacznie, znacznie więcej. Pozostawię Was jednak w niedosycie i dam możliwość przekonania się na własną rękę, jak bardzo fascynujący i różnorodny jest świat Pathfindera. Jak wiele skarbów do zrabowania i potworów do zabicia w sobie skrywa.

Powoli będziemy już zmierzać do końca tej notki. Pozostała w zasadzie ostatnia rzecz, o której chciałbym wspomnieć. Taka drobna ciekawostka. Twórcy z Paizo z nazwę swojego systemu wpletli niezwykle zgrabnie w świat. Na Golarionie działa ponadpaństwowa organizacja znana jako Stowarzyszenie Pathfinderów zrzeszająca poszukiwaczy przygód, którzy dzielą się swymi odkryciami oraz spisują wrażenia z przeżytych przygód.

Zapewne zastanawiacie się, po co to wszystko napisałem. Po co na blogu o Munchkinie i światach z Munchkinem związanych pojawiła się notka przybliżająca świat służący za setting gry fabularnej? Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zapewne najwięksi fani Munchkina wiedzą, że jakiś czas temu Paizo i Steve Jackson Games porozumiały się w kwestii wypuszczenia gry pod wspólnym szyldem. Efektem tego było wydanie Munchkin Pathfinder. Czy wyjdzie po polsku? Jak już wspomniałem, nic nie dzieje się bez przyczyny. 😉

Pozdrawiam i do przeczytania.

Pozostałe posty