Fascynujący Świat Munchkina Cz. XX – Marvel Częsć II: Bohaterowie

Witajcie, moi drodzy, w kolejną środę. W ostatniej części powiedzieliśmy sobie nieco o początkach wydawnictwa Marvel. Nadszedł czas na kontynuację, więc nie przedłużając więcej, przejdźmy do przedstawiania bohaterów oraz ich ikonicznych przeciwników. Niestety nie będę tu opisywał wszystkich postaci występujących w Munchkin Marvel. Zajęłoby to stanowczo za wiele miejsca. 😉 Skupię się na tych najfajniejszych.

Pierwszym superbohaterem stworzonym przez Marvela był Kapitan Ameryka. I to właśnie od niego rozpoczniemy przedstawianie postaci. Steve Rogers, gdyż tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, swoje nadludzkie moce zyskał dzięki serum superżołnierza.

Jego głównymi przeciwnikami, przynajmniej na początku, byli naziści. Sama postać była wykorzystywana propagandowo w trakcie II wojny światowej (na okładce pierwszego numeru pojawiła się grafika Kapitana nokautującego Hitlera). Potem Rogers skupił się na walce z Hydrą.

Hydra to bardzo stara organizacja, która została tajnie włączona do struktur nazistów. Jej celem były badania mające połączyć naukę z okultyzmem. To właśnie jej członkowie odnaleźli na Ziemi Tesseract. Z czasem jej przywódcy stwierdzili, że organizacja jest na tyle silna, że zdoła przejąć władzę nad III Rzeszą oraz całym światem przy okazji. Ich plany pokrzyżował oczywiście Steve Rogers.

Znakiem rozpoznawczym Kapitana jest pomalowana w amerykańskie barwy narodowe, początkowo trójkątna, a obecnie okrągła, tarcza stworzona z vibranium – niemal niezniszczalnego metalu zdolnego pochłaniać energię. (Jak wiemy jednak z filmów, to pochłanianie energii działa niezwykle wybiórczo. Na łamanie przez tarczę praw fizyki uwagę zwrócił Spider-Man w trzeciej części filmowych przygód Kapitana.)

Pod koniec maja tego roku światem komiksowym wstrząsnęła wiadomość, jakoby Rogers miał od wczesnej młodości być agentem Hydry. Wśród fanów zawrzało. Ujawniono później jednak, że to były jedynie fałszywe wspomnienia umieszczone przez Kobik, która była wtedy pod kontrolą klona Red Skulla. (O tym, kim jest Red Skull będzie w tekście dosłownie za chwilę. O tym, kim jest Kobik, w tym tekście nie będzie ;))

CIEKAWOSTKA: Kapitan Ameryka, jako jeden z niewielu śmiertelników, zdołał podnieść młot Thora – Mjölnir.

Z postacią Kapitana nierozerwalnie wiążą się Red Skull oraz Zimowy Żołnierz. Ten pierwszy był prawą ręką Hitlera i miał spory udział w ustalaniu niemieckiej strategii podczas wojny. To od właśnie odpowiadał za pomysł, by łodzie podwodne pływały w grupach i w ten sposób polowały na alianckie okręty. Z czasem stał się człowiekiem numer 2 w III Rzeszy. Sam Adolf zaczął się go obawiać. Jak wiemy jednak z historii, naziści zostali pokonani, oczywiście przy pomocy Kapitana Ameryki, a sam Red Skull zapadł na długie dziesięciolecia w letarg w berlińskim bunkrze.

Historia Zimowego Żołnierza jest dużo ciekawsza. Jest to najlepszy przyjaciel Steve’a Rogersa z młodości. Naprawdę nazywa się James Buchanan Barnes i walczył ramię w ramię z kapitanem przeciw nazistom. Został jednak pojmany przez Red Skulla, którego celem było stworzenie własnego superżołnierza. Po wojnie łapki na tym projekcie (i osobie) położyli komuniści. Stąd wzięła się np. czerwona gwiazda na metalowym ramieniu Bucky’ego. Został przeszkolony przez KGB i służył wywiadowi jako zabójca na zlecenie. W filmie Kapitan Ameryka II: Zimowy Żołnierz, na zlecenie Hydry ma zabić dyrektora S.H.I.E.L.D – Nicka Fury’ego. Jego wątek kontynuowany jest w następnej części filmu. W świecie komiksowym natomiast, po śmierci Kapitana Ameryki, przejął jego rolę, którą pełnił nawet po powrocie Steve’a do życia.

Skoro już wspomniałem, że naszemu drogiemu Kapitanowi się zmarło, wypadałoby dopowiedzieć w jakich wydarzyło się to okolicznościach.

Kapitan Ameryka został zastrzelony przez snajpera, gdy był prowadzony do sądu na proces, który miał miejsce po wojnie bohaterów, której geneza została także przedstawiona w najnowszym filmie o Rogersie.

Wspomniałem także, że Steve krótko po tym wydarzeniu powrócił do życia. No cóż superbohaterowie już tak mają, że raczej nie umierają na stałe. Ból dolnej części kręgosłupa najbardziej zatwardziałych fanów mógłby być dla wydawnictwa nie do ogarnięcia. 😉

Swoją drogą tylko trzy osoby, które zginęły w komiksach, nigdy nie wrócą. Są to wujek Ben i rodzice Bruce’a Wayne’a. Choć, co do tych ostatnich, sytuacja nie jest taka pewna 🙂

Tym optymistycznym akcentem zakonczymy dzisiejszy odcinek. W przyszłym tygodniu kontynuujemy Ból Tłumaczeń, a następnie będzie o kolejnym herosie ze stajni Marvela. Do przeczytania!

Pozostałe posty